Marlo oślepiła ludzi w holu hotelu, gdy weszliśmy do środka, Tank niósł Carlsona, a ja Alberta. Bazyli i Elio szli za nami, a Marlo prowadziła naszą małą grupę korytarzem do sali balowej, skąd dochodziła muzyka i głosy.
– Jesteś pewien, że chcesz to zrobić w ten sposób? – zapytał mnie Bazyli.
– Najbardziej wpływowi Ojcowie i smoczęta są razem w tym pokoju z Starszyzną naszego regionu, czy może być






