Powiedzieć, że Shelley była przerażona, to jakby nic nie powiedzieć. Niedługo po tym wstała od stołu, a ja zaprowadziłem Johnathana do jego pokoju, który, jak na ironię, znajdował się tuż obok jej. Wyglądał na przygnębionego, kiedy wcześniej wyszła z jadalni.
– Może daj jej trochę czasu – powiedziałem do niego.
– Rozumiem, że teraz panikuje, mam bestię, która mi to wszystko tłumaczy, to znaczy, je






