Stałem na obrzeżach Puerto Vallarta. Była jedenasta wieczorem, a niebo było ciemne. Abeloth i ja mieliśmy przelecieć nad jego domem i rozpoznać teren. Nie było trudno znaleźć jego domu, wszyscy go znali, a ja wytropiłem jednego z członków jego stada do zewnętrznego ogrodzenia.
Abeloth oddzielił się ode mnie i rozpostarł skrzydła w całej okazałości. Wtopił się w otaczającą nas ciemność, a ja miałem






