O siódmej wieczorem pojechałem furgonetką na róg ulicy, gdzie Oliver miał swoje biuro podróży. Dałem mu dziesięć minut, a potem uruchomiłem furgonetkę. Szklane drzwi otworzyły się i zobaczyłem Feliksa wychodzącego, a tuż za nim Olivera.
Rozmawiali, gdy Oliver zamykał drzwi wejściowe, a ja przyspieszyłem, gdy doszli do krawężnika. Feliksa prawie nie było widać, gdy odsunął drzwi furgonetki i wepchn






