Była druga w nocy, kiedy w końcu wylądowaliśmy w Bukareszcie. Odebraliśmy bagaże i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Blisko drzwi stał stolik, za którym siedział mężczyzna. Przed nami ustawiła się kolejka pięciu osób. Otrzymaliśmy instrukcje, że mamy się zgłosić do mężczyzny siedzącego przy stoliku z napisem „Zimowy Obóz”.
– Nazwisko? – Mężczyzna mówił z silnym akcentem i ledwo na nas spojrzał.
– Wynte






