Abigail była nerwowa, a jej ręce drżały, gdy pakowała walizkę. Niewiele się zmieniła przez te kilka tygodni od naszego przyjazdu, ale niemal czułem smak jej strachu. Moja torba podróżna leżała na podłodze blisko drzwi pokoju. Przyciągnąłem ją do siebie, gładząc dłonią jej włosy i obejmując ją.
– Będzie dobrze, obiecuję.
– Ufam ci, Wynter, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że jestem tu przynętą.
–






