**Dom**
Fotel jęknął, gdy zmienił pozycję, a sprężyny zaprotestowały pod jego ciężarem. Dom uchylił jedno oko w mroku szpitalnej sali, gdzie słaba niebieska poświata monitorów pulsowała miarowo niczym latarnie w ciszy. Przez chwilę myślał, że ten cały koszmar mu się przyśnił – że ona nigdy nie odeszła, nigdy nie została pogrzebana, nigdy nie wyciągnięto jej krwawiącej z ognia.
Ale potem spojrzał w






