**Lola**
Wypływała na powierzchnię powoli, świat napierał ciężko i gęsto niczym mokra wełna. Żebra bolały przy każdym oddechu, oparzenia swędziały pod gazą, a gardło miała jak zdarte do żywego – ale w głowie miała jaśniej niż wcześniej.
Światła były przygaszone. Miarowe piknięcia i szum maszyn odmierzały czas w cierpliwym, nieubłaganym rytmie. Po raz pierwszy od, jak się wydawało, wieków, nie odpł






