**Enzo**
Kiedy obudził się po raz pierwszy, było to tylko połowiczne.
Świat był plamą antyseptyku i niskich piknięć maszyn, zbyt ostrych na krawędziach, zbyt miękkich w środku. Nie trudził się otwieraniem oczu. Jego ciało było zbyt ciężkie, płuca pracowały, jakby były wypełnione mokrym piaskiem. Ale dźwięk niósł się – wyraźniej, niż tego chciał.
Głos Nica. Szorstki. Szczery. – Omal cię nie tracąc,






