Dla Emelie jego słowa zabrzmiały nieznośnie ostro. Zmarszczyła brwi i odwróciła się.
William uśmiechnął się do niej. – Twoje jedzenie jest gotowe. Chodź, zjedz.
Dopiero wtedy Emelie zauważyła, że William wyciągnął jedzenie z samopodgrzewającego się pojemnika. Opłukał wszystko w szklanej misce, aby złagodzić ostrość.
– Teraz nie powinno być już takie pikantne. Podgrzeję ci trochę mleka. Pomaga na o






