William przez chwilę obserwował ich w milczeniu, po czym zdjął kask i powiedział spokojnie: – Panie Cronus, ma pan sporo szczęścia.
Emelie patrzyła jednak na niego z jawnym niezadowoleniem.
William na moment znieruchomiał. Czy gromiła go wzrokiem z powodu Wesleya?
Zacisnął wąskie usta. – Nie zrobiłem mu krzywdy. Naprawdę musisz tak na mnie patrzeć? Poza tym, wchodząc do gry, akceptujesz ryzyko. Na






