William nie mógł już tego znieść.
Odepchnął wodę, którą podawał mu Lyle, i wstał. Opierając się o stół, powiedział ochrypłym głosem: – Myślę, że ten posiłek nam wystarczy. Skoro pan Cronus ma coś do załatwienia tego popołudnia, nie będę go dłużej zatrzymywał.
Nie patrząc na nikogo, opuścił swoje miejsce i wyszedł przez drzwi.
Nie potrafił jednak stłumić potrzeby kaszlu. Z każdym krokiem kaszlał od






