Słowa Zoe sparaliżowały Avery.
– Jeśli mam rację, te dzieci są twoje i Elliota – powiedziała Zoe, a jej złośliwy śmiech niósł się w słuchawce.
Avery poczuła dreszcz na całym ciele.
– Akty adopcyjne są prywatne i poufne! – odparła, zaciskając mocno pięści.
– Oczywiście! Akty adopcyjne zwykle nie są ujawniane, ale mój ojciec to nie byle kto – powiedziała Zoe, wydając z siebie arogancki, maniakal






