"Tak się złożyło, że przechodziłem obok kwiaciarni i zobaczyłem, że są w promocji," wyjaśnił Fergus. "To nie są róże, no weź!"
Shelly odłożyła bukiet na ladę. "Jadłeś coś, Fergus? Jeśli nie, to ja cię zapraszam na lunch."
Skoro Fergus zapłacił za wczorajszą kolację, Shelly czuła, że jest mu coś dłużna.
"Czy to cię nie oddali od pracy?" zapytał Fergus.
"Nie. I tak muszę iść na lunch," powiedziała,






