Olivia
Po dekadenckim śniadaniu dostarczonym przez obsługę hotelową, wyruszyliśmy w lekką londyńską mżawkę. Alexander uparł się, żeby zatrzymać się przy recepcji, gdzie zdobył duży czarny parasol ozdobiony logo hotelu.
– Nie mogę pozwolić, żeby moja żona zmokła – powiedział, otwierając go, gdy wyszliśmy na zewnątrz.
– Twoja żona mogła spakować parasol, gdyby ktoś wspomniał o londyńskiej pogodzie –






