Życie płynęło dla Mii jednocześnie szybko i wolno. Dni ciągnęły się w nieskończoność, a tygodnie przelatywały niepostrzeżenie. Godzenie nauki z ciążą wydawało się najgorszą rzeczą na świecie, a jednak jakimś cudem stawało się też tą najlepszą.
Zajęcia były przytłaczające. Stopy bolały ją nieustannie, plecy ciążyły, jakby dźwigała na nich worek cementu, a mdłości wciąż nawiedzały ją co jakiś czas n






