Mia myślała o tej chwili więcej razy, niż potrafiła zliczyć. Tysiące razy.
Późnymi nocami, gdy karmiła Aidena i wycieńczenie ściągało ją w dół. W ciche poranki, gdy patrzyła, jak mała klatka piersiowa jej syna unosi się i opada we śnie.
W przypadkowych godzinach, gdy wspomnienia, które pogrzebała, wydrapywały sobie drogę powrotną na powierzchnię. Wyobrażała sobie ten moment w głowie na każdy możli






