Mia obejmowała samą siebie, ramiona miała ciasno owinięte wokół własnego ciała, jakby była jedyną rzeczą trzymającą się w całości.
Jej klatka piersiowa była ciężka, gardło obolałe i bez względu na to, ile razy mrugała, oczy wciąż piekły.
Nie miała pojęcia, dlaczego łzy tak bardzo chciały popłynąć, dlaczego chciała po prostu skulić się w sobie i szlochać, aż w środku nie zostanie nic.
Może to przez






