Cała droga do szpitala była koszmarem.
Mia płakała. Krzyczała. Błagała kierowcę, żeby jechał szybciej, a pięć minut później przeklinała go za wjechanie w dziurę, co pogorszyło ból.
Jej dłonie zaciskały się na krawędzi siedzenia, podczas gdy jej brat Ethan próbował ją uspokoić, a jego twarz była blada z paniki.
– Oddychaj, Miu, po prostu oddychaj – powtarzał, ale nawet on wiedział, że to bezcelowe.






