Charles Blackwell początkowo się nie odezwał. Wszedł do domu powolnymi, przemyślanymi krokami, takimi, które sprawiały, że każda sekunda była cięższa od poprzedniej.
Powietrze wokół niego zmieniło się, stężało od napięcia, gdy zsunął płaszcz i przewiesił go przez oparcie krzesła. Starannie poprawił mankiety, jakby przygotowywał się do czegoś. Jakby ta konfrontacja była spotkaniem biznesowym, które






