– Widziałam, jak pani umiera.
Głos Mii załamał się, będąc ledwie szeptem, a potem zacisnęła mocno powieki, jakby przygotowywała się na to, że świat runie.
Czekała. Czekała na ostry śmiech. Czekała na chłodne odprawienie. Czekała, aż Esther wezwie ochronę, by wywleczono ją z biura jak jakąś wariatkę, która w końcu straciła panowanie nad sobą.
Ale nic nie nastąpiło.
Zamiast tego cisza rozciągała się






