W zasięgu mojego wzroku pojawia się dobrotliwa twarz Clarissy, pomarszczona z niepokoju. Natychmiast czuję ulgę, jaką przynosi zimny okład na moim czole. Szepcze kojące słowa, podczas gdy ja czuję, jakbym płonęła od środka. To, co widziałam, mogło być snem lub po prostu halucynacjami osoby z gorączką.
„Pewnie inkubowało się w tobie coś od kilku dni i właśnie dlatego to wszystko się stało” – mówi z






