– Więc to są twoje prywatne ogrody? – Mój głos brzmi bardziej wyzywająco, niż zamierzałam. – Zamierzasz mnie ukarać również za to, że tu jestem?
– Powinienem. – Mówi to tak poważnie, że przygotowuję się na to, iż podejdzie bliżej i skręci mi kark, by uszło ze mnie życie. – I tak, to są moje prywatne ogrody.
– Dlaczego nikomu nie pozwalasz tu przychodzić?
– Nawet ktoś taki jak ja potrzebuje czasem






