Zanim zdążyłam odpowiedzieć, już mnie puszcza i znika w powozie, który w niczym nie przypomina rozklekotanego starego wozu, którym przyjechali pierwszego dnia.
Rzucam krótkie spojrzenie na wampira i lekko opuszczam głowę, mając nadzieję, że zrozumie ten drobny gest.
Jego oczy zwężają się nieco, gdy trzyma usta zaciśnięte w ciasną linię i odwzajemnia kiwnięcie głową.
Słyszę pukanie w dach powozu, d






