Ten, który trzyma Elarę, śmieje się, ignorując moje ostrzeżenie. Zaledwie szarpnięciem głowy posyła resztę swojej watahy na pewną śmierć. Ziemia drży pod naszymi stopami, stanowiąc odzwierciedlenie mojej niepohamowanej furii. Rzucają się na mnie jeden po drugim, a ja jednego po drugim rozszarpuję. Jednemu udaje się zatopić zęby w moim ramieniu od tyłu. Chwytam go za włosy i przerzucam przez ramię,






