**LINDY**
Chodzę nerwowo po salonie. Łatwo powiedzieć, że zamierzam zaryzykować. Gorzej z podjęciem decyzji, jak to zrobić. Mimo usilnych prób wymyślenia różnych opcji, jedna wybija się ponad wszystkie inne, ale sama myśl o jej realizacji tak mnie stresuje, że aż mi niedobrze. Z głębokim westchnieniem podchodzę do kuchni, gdzie na blacie mam stos rachunków i różnych papierów, a na samym spodzie le






