Parsknęłam w jego stronę, po czym z trudem ściągnęłam torbę z pleców przez głowę.
Heath wcale mi nie pomagał. Z rozbawieniem patrzył, jak się uwalniam, lecz odwrócił się z szacunkiem, gdy pośpiesznie wciągałam na siebie ten jeden jedyny strój, którego odmawiałam nosić, o ile nie było to absolutnie konieczne. Góra stroju miała piękny odcień zieleni, a zamkowa krawcowa zaprojektowała ją tak, by odz






