– Mógłby przynajmniej dawać mi znać co kilka dni, że nic mu nie jest.
Była to słuszna uwaga, bo na początku też się tak czułam. Rozmawiałam o tym z matką podczas moich wizyt, kiedy była zamknięta w pokoju pod ścisłym nadzorem z powodu ryzyka samobójstwa, ale jej to nie obchodziło. Powiedziała mi, bym przygotowała się na to, że mężczyźni zawsze przynoszą rozczarowanie i ból.
Nigdy nie brałam tego






