Zanim zdążyłam się odezwać, weszła mi w słowo, a ja osunęłam się z powrotem na krzesło.
– Proszę, przestań. Nie teraz. – Jej oschły ton i gniewne spojrzenie sprawiły, że poczułam się jak ostatnia osoba, w której towarzystwie chciałaby przebywać, więc trzymałam buzię na kłódkę.
Kiedy tylko ten mrok zniknie, mogłybyśmy spróbować ponownie.
Nie wiem, kim są ci „oni”, ale zawsze mówili, że do trzech ra






