**Kaiden**
Poranek uderzył miękko i z ukosa, szarym światłem przez nowe zasłony, konfetti z jakarandy przyklejonym do rosy na trawniku. Dom pachniał kawą i cytrynowym płynem oraz ciepłym, słabym dowodem zeszłej nocy. Mia już wstała. Słyszałem kran w łazience, szafkę, górną szufladę, w której trzyma gumki do włosów, i dolną pełną broszur z klinik leczenia niepłodności, które chciałbym, żeby wyrzuci






