Nie powiedziała słowa, tylko obróciła się na pięcie w stronę korytarza, ściskając małe białe pudełko w morderczym uścisku. Ruszyłem, zanim mózg zdążył zareagować, podążając za nią jak cień. Wyczuła mnie za sobą i rzuciła przez ramię spojrzenie tak ostre, że można by się nim ogolić.
– Nie wejdziesz tam, żeby patrzeć.
– Dlaczego nie? – Wyszło to zbyt szybko, zbyt gorliwie, jak dłoń uderzająca w stół






