**Isla**
Znam Dimitriego Orlova, odkąd byłam dzieckiem. Nie dobrze, dzięki Bogu, ale wystarczająco. Zawsze kręcił się w pobliżu, pojawiając się na spotkaniach z moim ojcem, ściskając dłonie, uśmiechając się tym śliskim uśmiechem polityka, który ani razu nie dotarł do jego oczu. Nie pozwalano mi wtedy siedzieć przy ważnych sprawach, ale nie musiałam. Można się wiele nauczyć o człowieku po prostu po






