**Kaiden**
Próbowałem usiąść na materacu obok niej, ale w sekundzie, gdy mój ciężar uderzył w jedną stronę, zsunęła się, jakby miała zaraz sturlać się prosto na podłogę. Jej oczy zrobiły się wielkie; talerz zachwiał się niebezpiecznie.
– Cholera! – Poderwałem się z powrotem, łapiąc ją za nadgarstek, zanim zdążyła upaść. Zmarszczyłem brwi, patrząc na ten głupi dmuchany wynalazek pod nami. – Dobra,






