Kaiden wrócił do domu, a zapach rzecznego wiatru wciąż trzymał się jego garnituru; miał na twarzy ten wyraz, który pojawia się, gdy w pracy poszło dobrze, ale serce tego nie czuje. Frontowe drzwi kliknęły cicho. Zarejestrował mnie na kanapie, a potem Mię przy oknie z kubkiem, z którego nie piła.
– Hej – powiedział, łagodząc wszystko wokół. – Odebrałem dwie sadzonki od faceta Nonno, te karłowate, o






