**Kaiden**
Jej oddech się wyrównał, stał się miękki i miarowy, pasmo włosów opadło jej na policzek, gdy spała na kanapie. Nie mogłem przestać wpatrywać się w unoszącą się i opadającą klatkę piersiową, koc naciągnięty na jej sylwetkę, sposób, w jaki jej dłoń bezwiednie powędrowała, by spocząć na brzuchu.
– Nie mogę w to uwierzyć – szepnąłem, nie ważąc się podnieść głosu ponad szum telewizora. Moje






