Wyczucie czasu Huntera było cholernie bliskie ideału; wszedł akurat wtedy, gdy Alina i ja klęczeliśmy na podłodze w pokoju dziecięcym, sortując ostatnie pudła. Poranne słońce wpadało przez duże okno, zamieniając miękki żółty koc na jej kolanach w złoto. Nuciła cicho pod nosem, zamyślona, jedną dłoń nieświadomie opierając na brzuchu. Kiedy drzwi skrzypnęły, podniosłem wzrok, by zobaczyć Huntera opi






