Złapaliśmy kilka pustych pudeł, rolkę taśmy i nożyczki z paki ciężarówki, po czym ruszyłem za Aliną w stronę chaty. Tym razem upewniłem się, że stawiam kroki dokładnie tam, gdzie ona. Jeśli ganek postanowi zjeść kolejną nogę, to na pewno, do cholery, nie będzie to moja. W środku pachniało tak samo stęchlizną i wilgocią jak wcześniej, mieszanką kurzu, drewna i czegoś lekko metalicznego. Domowo, w d






