**Kaiden**
Zanim wjechaliśmy na długi podjazd, ciche górskie powietrze przerwał niski warkot silników. Dwie ciężarówki do przeprowadzek stały już zaparkowane w pobliżu frontowych schodów; ludzie wyładowywali skrzynie i pudła z rodzajem zorganizowanego chaosu, który mówił mi, że Nix dowodzi tym przedstawieniem.
I rzeczywiście, zauważył nas pierwszy. – Szefie! – zawołał, podbiegając z tym swoim bezc






