**Hunter**
Alina była już w ruchu, kiedy wpadliśmy na korytarz, żadnego wahania, żadnego oglądania się za siebie, tylko ta jaskrawa kamizelka tnąca linię przez chorobliwe światło motelu. Popędziliśmy za nią, buty waliły w wykładzinę, drzwi trzaskały gdzieś w budynku jak serca gubiące rytm.
Zanim dotarliśmy do krawężnika, była już na ulicy, jedna ręka w górze, druga przyłożona do ust.
– Taxi! – Żół






