Linc Dmitri, punkt widzenia:::
– Nie idziesz do pracy? – pyta Amelia. Jej głos jest jedwabiście miękki, a poranne światło oświetla ją od tyłu, niczym wizję. Obudziłem się jakieś trzydzieści minut temu i po prostu leżałem tutaj, obserwując, jak spokojnie śpi. Wyglądała eterycznie i nie mogłem się ruszyć.
– Nie. Zrobię, co tylko będę mógł, z mojego domowego biura. I tak najwyższy czas, żebym je lepi






