Amelia, perspektywa pierwszej osoby:::
Linc zabiera kubek z moich niekontrolowanie drżących rąk, przechyla go w stronę moich trzęsących się warg, próbuję wziąć łyk zimnej wody, ale to daremne. Zbyt mocno się trzęsę. Jego dłoń na moich plecach w żaden sposób nie łagodzi moich postrzępionych nerwów.
Tyler nie żyje. Tyler nie żyje. Tyler. On nie żyje. Nie żyje. O Boże. To źle. To gorzej niż gdyby zno






