W końcu Sheryl się uspokaja. Hernandez stoi za nią, gotów ją powstrzymać, zanim zrobi cokolwiek Lincowi, który siedzi naprzeciwko niej, z wyrazem chłodnym i niewzruszonym, choć w jego stalowy sposób empatycznym. A ja siedzę obok nich, jak niechciany, nieważny podsłuchiwacz. Sheryl nawet na mnie nie spogląda, wątpię, czy wie, że jestem z nimi w pokoju.
Jest w niej coś dzikiego i niespokojnego. Wyob






