"Jasne. Wyślę ci SMS-em adres." Mówię.
"E, nie. Myślałam, że wyjdziemy. Na jakiś brunch albo śniadanie. Otworzyli nową knajpę na naszej ulicy, chciałam ją sprawdzić, ale chciałam to zrobić z tobą." Ashley wtrąca się natychmiast, mówiąc szybko.
"Ech... nie wiem. Nie mogę wyjść z domu. Czekam, aż... ech, Tyler zadzwoni..." Brzmię beznadziejnie i zupełnie nie jak ja. Cisza, która następuje po słowach






