Wtem rozmowa zostaje nagle przerwana.
– Ashley? Ashley? Jesteś tam? – krzyczę do telefonu. Coś mi nie pasuje. Nie mam czasu, by jasno przemyśleć to, co powiedziała, gdy spieszę do windy, a serce wali mi głośno w uszach.
Winda jest zajęta, więc przestępuję z nogi na nogę, niecierpliwie czekając, aż będę mogła do niej wsiąść. Moje mieszkanie jest na najwyższym piętrze, inaczej poszłabym schodami. Cz






