To jeszcze nie koniec. Daleko od tego. Nic nie poczuję, dopóki nie będę miał Amelii bezpiecznej w ramionach.
– Sir, jesteśmy gotowi do odjazdu – mówi Hernandez. Rozglądam się i widzę, że Abbie i reszta już wyszli z pokoju.
– Proszę! Pozwól mi jechać z tobą. Linc, proszę. Wszystko ci wytłumaczę – Sheryl pada mi do kolan. Instynktownie schylam się, żeby ją podnieść. Teraz płacze swobodnie i, wbrew s






