Linc Dmitri, perspektywa:
Amelia doprowadza mnie do szaleństwa. To kolejny przypadek, kiedy nie potrafię pojąć jej rozumowania. A może potrafię, ale po prostu nie mogę się z tym pogodzić.
– Co to znaczy? – pyta, lustrując mnie ostrożnie. Moja dłoń zaciska się w pięść u boku, a szczęka napina. Wina mnie zabija. Nie znoszę przyznawać tego na głos, ale brutalna prawda jest taka, że ten film wpłynąłby






