**Punkt widzenia Cobana**
Obcy dźwięk głośno rozdarł przestrzeń w całym więzieniu, niczym wystrzał ze strzelby.
Ding. Dong. Ding.
Oboje poderwaliśmy się do siadu, a kołdra opadła nam na pas.
Oczy Margot rozszerzyły się, na jej twarzy już malowała się panika, a jej wzrok biegał po ścianach, jakby ktoś miał zaraz pojawić się przed nami w magicznej sztuczce...
– Co to do cholery było?! – sapnęła, zac






