Punkt widzenia Margot
Moje milczenie mówiło wystarczająco dużo.
I to...
Tylko tego mu było trzeba.
– Kurwa... – mruknął pod nosem, po raz kolejny przecierając dłonią twarz.
Wtedy nagle zrobił krok do przodu.
Zmniejszając dzielącą nas przestrzeń.
I zanim zdążyłam zareagować, jego ramiona oplotły mnie.
Silne i solidne, uważające na moje żebra - ale wystarczająco pewne, bym czuła jego obecność, dając






