Perspektywa Cobana
Na siłowni nie było już cicho.
Moje godziny prywatnego dostępu dobiegły końca, a miejsce znów zaczęło się zapełniać zwykłą mieszanką więźniów i przydzielonych im kobiet.
Szum rozmów odbijał się echem od betonowych ścian, a metaliczny brzęk ciężarów co kilka sekund przecinał powietrze. Zwykle był to rodzaj hałasu, który wtapiał się dla mnie w tło.
A dzisiaj działał mi na nerwy.
O






