Perspektywa Margot
Budziłam się powoli.
Nie od razu – lecz we fragmentach.
Najpierw poczułam ciepło.
Miękki ciężar kołdry owiniętej wokół mnie, otulający w tak kojący sposób, jakiego nie czułam od dni. Potem przyszła cisza. Nie ta przerażająca, pusta cisza, do której zdążyłam przywyknąć w tym miejscu... ale coś spokojniejszego.
Bezpieczna... prawie.
A potem...
Powrócił tępy ból.
Tym razem wkradł






